Archive for kwiecień, 2008
kwiecień 9, 2008

Gdzie kończy się początek świeżego postrzegania, a gdzie wpływ na sposób widzenia ma społeczeństwo. Nie da sie odczepić od sposobu widzenia, semantyki i symboliki. Dzisiejsze światło mówi - twoje oczy nie są twoje, bo urosły ci drugie rzęsy (*pierwsze wyrwałeś przy robieniu maski). Potem pomyślałeś - nie mam dwóch par rzęs. Widzę zawsze jedną (*z tego punktu). Więc przyjmę że patrzenie przez dwie pary rzęs jest moim patrzeniem. I nigdy nie dowiem się jak wygląda świat jednorzę. Bo widzę ś. A.
kwiecień 9, 2008

Czy inspiracje rodzą się w naszym konformistycznym postrzeganiu. Rzeczywistość. Powiedziałbym modnie społeczeństwo. Jeszcze modniej schematy zachowań. Ale to przecież nie one kierują ruchem. Poddanie się pływom jest posunięciem konformistycznym, czy poprzez anonimowe uczestniczenie jest się w stanie żyć synchronicznie w dwóch odległych światach, obiektywnym na zewnątrz, subiektywnym w środku.
Kwestia wyborów, kształtowane. Maska. Odlepiasz. Leżysz. Muzyka przestała działać. Konfrontacja z rozklekotaniem. Ale. Myślisz sobie. Tak. Wiesz nie. Potem.
kwiecień 7, 2008
Obracasz się. Kołowrotek myśli. I nie wiesz czy miejsce do którego trafiłeś jest miejscem ostatecznym. Dywagacje. Mała furmanka. Kapelusznica. Oko ma doskonałe. Rysowała ale ręka nie pozwalała jej na gwałtowniejsze ruchy. Wstydziła się tego. Unosisz się na łódce. br. Pędzel i srebrna farbka. Dziadek ma silne ręce. W dalszym ciągu potrafi tak ścisnąć nadgarstek, że czuję jak krew nie może przedostać się dalej. I wtedy wolę używać farby drukarskiej zamiast pióra. Wtedy też wole nie. wolenie. wolenie. wolenie.
kwiecień 5, 2008
Czy jest Pani zadowolona? Nie. Bo to nie był mój wybór, tak ułożyło mi się życie. Miałam syna, miałam męża, ale jestem tutaj. Mogę znaleźć trochę podobnie ubezwłasnowolnionych mi osób, ale zawsze to będzie samotność w swojej czystej postaci. I przypadkiem poleciała łza. Przeprosiła. Powiedziała: “oczy już nie te”.
Miała rację.
kwiecień 5, 2008
granice. sosenka. droga. zapach włosów. a in. inspiracje. dzisiejsze wspomnienie.
Przypominają mi się spinki mojej babci do włosów. właściwie malutkie druciki. Tak mocno zaokrąglone. Właściwie to małe druciki. W młodości Miała czarne włosy. Długi, kręcone, w czasie wojny można było wziąć ją za żydówkę. W czasach wojny - młodości. Teraz to takie nieoznaczone. Potem jej włosy wyblakły, Nigdy nie stały się całkiem siwe, pozostało na nich piętno dawnej świetności.
Siadała często przy piecu kaflowym, rozczesywała. Potem misterny warkoczyk, czasami miałem wrażenie, że na końcu spleciony jest tylko z trzech włosków. Zawijała wokół palca. Potem wpinała spinki. Koczek babci. Pamiętam jak dostała wylewu. Mama przyjechała i ścięła babci włosy. Potem już nie pamiętam babci miłej, mówiącej i uśmiechającej się. Właściwie nic potem nie mówiła, tylko leżała. Nie pamiętam jej już takiej. Pr.
kwiecień 4, 2008
Przekraczając granicę zmieniasz rzeczywistość, nie tylko rzeczywistość postrzegania, ale rzeczywistość jako taką. Namacalna, pozostawiająca trwałe zmiany, komórka. Sieć neuronów zmienna, lecz nie do rozburzenia. Czasem uwikłany w swoje granice, czasem nieograniczony. Tym razem przechadzka w niezrozumiałość. Swój język bez czystości i płynności, z odbiornikiem jednoosobowym. Głuchym. Tu - granice - “nie” granice. Ktoś powiedział - człowiek to 80% wody, trochę białek, trochę tłuszczy. Więc niewiele po nas zostaje. Tylko my. Właściwie to, co robimy. Niekoniecznie to, co mówimy. Bełkot.







