Archive for the ‘litografia/litography’ Category

maj 6, 2008

a part of a newspaper in my eye. green.

maj 5, 2008

behind the cave

maj 4, 2008

when my head (hand) is like an arrow

maj 3, 2008

long road to find bees

maj 2, 2008

this day rain was blue

maj 1, 2008

smile please, there is camera outside

kwiecień 30, 2008

flowless

kwiecień 29, 2008

hot imagination (spicy thoughts)

kwiecień 9, 2008

zdjęcia oczu nie pokazuję
Gdzie kończy się początek świeżego postrzegania, a gdzie wpływ na sposób widzenia ma społeczeństwo. Nie da sie odczepić od sposobu widzenia, semantyki i symboliki. Dzisiejsze światło mówi - twoje oczy nie są twoje, bo urosły ci drugie rzęsy (*pierwsze wyrwałeś przy robieniu maski). Potem pomyślałeś - nie mam dwóch par rzęs. Widzę zawsze jedną (*z tego punktu). Więc przyjmę że patrzenie przez dwie pary rzęs jest moim patrzeniem. I nigdy nie dowiem się jak wygląda świat jednorzę. Bo widzę ś. A.

marzec 31, 2008

Gdy się ma 90 lat i patrzy na zmieniającą się rzeczywistość, jedyne co przyciąga uwagę to zmieniające się ciało. Pani powiedziała - póki człowiek pracuje, żyje. Przyszło mi słuchać jak uczą mnie moje dzieci, tak nie powinno być. Patrzyły na mnie jej oczy, piękne, sarnie, mówiące o tym wszystkim co widziały bez zbędnej kokieterii. Mówiły także że każdy ruch niegodzien rzeczywistości. I to, co dla mnie wyznacznikiem wartości współczesności, tu nie miało żadnego znaczenia. Bo to przeżycie, mimo schematyzacji i całego skomplikowania, i powtarzalności, stało sie wartością nadrzędną.

Patrzę na starych ludzi i zastanawiam się, dlaczego przyszło im się mierzyć z rzeczywistością. Kiedyś pomyśleliby, nie pracujemy, nie żyjemy. My pomyślimy - nie pracujemy - ale procesor pracuje. Wyznaczniki czasu. Lecz postrzeganie to samo.

Przeglądając zdjęcia obudziliśmy uśmiech. Wszystko widziała. Powiedziałoby sie ble. Pamiętają męża, dawno i długo, intensywnie, piękne dłonie, odzywają się błyski w jej oczach. Echo. Widziała, czuła oddychała. Nawet jeśli żyła prosto, uśmiechała sie często i dużo bardziej zachwycały ją kwiaty. Powiedziała: stary człowiek już nie potrafi się cieszyć, życie go męczy, myślenie go męczy, już słońce nie takie. Powiedziała pięknie, lekko przyciszonym głosem. Z uśmiechem wyrażającym mądrość, nie przez twarz, zmarszczki, które świadczyły o jej doświadczeniu. Słowa. Proste, rzeczowe, bez tracenia zbędne energii. Teraz cieszę się z wnuków, z dzieci, z dorastania. Nie jest to moje szczęście. Teraz o szczęście przyszło mi błagać, codziennie być kronikarzem myśli i przestępować. Tak. Starość to czas podglądania rzeczywistości, z którą tak ciężko się rozstać. Zostaje patrzenie i ilość myśli skłębionych, zbyt czyste. Opisy.